Pierwszy dzień minął nam tak leniwie, że nawet nie doszliśmy nad Wetlinkę. Dotarliśmy za to do "Niedźwiadka" na obiad. Czekaliśmy przeszło pół godziny na polskiego niedzielnego kotleta i surówkę z białej kapusty, ale było warto!
Po rzeczce został tego lata malutki strumyk. Być może to usprawiedliwi choć troszkę nasze lenistwo.
Co będziemy robić jutro? To okaże się już za kilka godzin. Ku pamięci - dziś było ok 34 stopnie, słońce piekło, ani jednej chmurki na niebie. Lato w pełni.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz