Dziś ostatni dzień naszej bieszczadzkiej przygody. Zielone wzgórza nad Soliną...
Wakacje w Bieszczadach 2015
wtorek, 14 lipca 2015
Wsi spokojna... - Osadne na Słowacji 12 lipca
O tym, że istnieją jeszcze na świecie miejsca jak z bajki, mieliśmy okazję dziś się przekonać osobiście. Wybraliśmy się szlakiem polsko-słowackiej ścieżki przyrodniczej, która wiodła do przejścia granicznego w Balnicy i dalej do słowackiej wsi Osadne. Ścieżka cudowna, niezwykle bogata, dobrze oznakowana i opisana. Gratka dla miłośników przyrody. Na koniec perełka - cerkiew grekokatolicka w Osadnem i krypta z kośćmi żołnierzy radzieckich z okresu I wojny.
Wspaniała atmosfera, przyjaźni ludzie, piękna wieś. Być może niektórym trudno będzie w to uwierzyć, ale każdy mieszkaniec tej wsi witał nas serdecznym "Dobry dień".
A oto migawki z wycieczki...
Wspaniała atmosfera, przyjaźni ludzie, piękna wieś. Być może niektórym trudno będzie w to uwierzyć, ale każdy mieszkaniec tej wsi witał nas serdecznym "Dobry dień".
A oto migawki z wycieczki...
sobota, 11 lipca 2015
Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe
Miał być dzień odpoczynku. Było dwugodzinne deptanie na drezynie rowerowej, czyli urządzeniu będącym połączeniem bryki na żelaznych kołach i roweru. Polecam zamiast siłowni i sauny!
Drezyny rowerowe ruszają w Uhercach Mineralnych do Zagórza i Ustianowej. 18 kilometrów w obydwie strony.
Drezyny rowerowe ruszają w Uhercach Mineralnych do Zagórza i Ustianowej. 18 kilometrów w obydwie strony.
| Stacja w Uhercach Mineralnych |
| Drezyny gotowe do odjazdu |
| Ostatnia przymiarka |
| Ktoś musi dowodzić!!! |
| Taras widokowy w Lutowiskach |
| Kościół w Lutowiskach |
Chatka Puchatka
Dzisiaj mniej ambitnie. Schronisko na Połoninie Wetlińskiej zdobyliśmy także po raz czwarty. Powalczyliśmy z wiatrem, zobaczyliśmy jelenia pasącego się na polanie poniżej szlaku. I nic tak nie smakuje jak suche bułki i kabanosy na szczycie. A kawa w schronisku jest gęsta jak smołą. Stawia na nogi momentalnie
Ruszyliśmy na szlak z Brzegów Górnych, zeszliśmy w Wetlinie. To tak ku pamięci...
Ruszyliśmy na szlak z Brzegów Górnych, zeszliśmy w Wetlinie. To tak ku pamięci...
Nareszcie w górach!
W końcu góry! Temperatura spadła niemal o dwadzieścia stopni w porównaniu z dniem poprzednim. W nocy była burza. Na Puchatku ponoć mocno rozrabiała, tutaj przeszła bardzo łagodnie. Dlatego dzisiaj ruszamy i to od razu ambitnie. Zaczynamy z Wołosatego, ruszamy w kierunku Tarnicy. Trzeba zanieść coroczny worek smutków, żalów i przewinień do stóp żelaznego krzyża, by łatwiej ruszyć w dalszą wędrówkę.
Potem Przełęcz Goprowców i Halicz. Do Wołosatego docieramy po siedmiu godzinach bezustannej wędrówki. Ale w górach ludzie chyba są lepsi, topią się w nich zatwardziałe serca. Brawa dla pary, która przygarnęła bezpańskiego pieska błąkającego się pewnie od kilku dni po szlakach.
Potem Przełęcz Goprowców i Halicz. Do Wołosatego docieramy po siedmiu godzinach bezustannej wędrówki. Ale w górach ludzie chyba są lepsi, topią się w nich zatwardziałe serca. Brawa dla pary, która przygarnęła bezpańskiego pieska błąkającego się pewnie od kilku dni po szlakach.
| Tarnica zdobyta po raz czwarty - 9 lipca |
| Małość człowieka wobec ogromu natury - w drodze na Halicz |
| Hucuły przy wyjeździe z Wołosatego |
Łopieńka - bieszczadzkie sankuarium
Kolejny dzień bez typowo górskiej wyprawy. Nadal doskwiera upał i poparzona poprzedniego dnia skóra. Dlatego wypuszczamy się w trasę bardzo delikatnie, bez męczących podejść i długich szlaków. Wybór padł na Łopieńkę, którą odpuściliśmy w poniedziałek z racji zbliżającej się burzy. Warto było tu wrócić i zanieść modły do Chrystusa Bieszczadzkiego...
| W drodze do sanktuarium z Polanki mijamy nieczynne już dziś retorty - piece do wypalania węgla drzewnego |
| Kościółek w pełni słonecznego lata |
| Surowy, ale jakże piękny ołtarz |
| Chrystus wyrzeźbiony przez miejscowych artystów w naturalnie uformowanych pniach drzew. Cudo.... |
| Jeszcze jeden rzut okiem na ołtarz. Aż zal odchodzić |
| Biały kościółek cudownie wkomponowany w nieprzebraną bieszczadzką zieleń |
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

